Kliknij tutaj --> 🃏 dowody na zmartwychwstanie jezusa
EBook O zmartwychwstaniu Jezusa / , 32,24 zł, Książka stanowi dogłębną i wszechstronną analizę fundamentalnej kwestii dla wszystkich chrześcijan - zmartwychwstania Jezusa z Nazaretu.
Czy istnieją dowody na zmartwychwstanie Jezusa. (fot. Scott Ableman/flickr.com/CC) O dowodach dotyczących prawdziwości zmartwychwstania Chrystusa trudno jest mówić w sensie ścisłym. Tym bowiem, co stanowi treść przekazu Kościoła o Zmartwychwstaniu, są świadkowie, którzy osobiście widzieli zmartwychwstałego Pana.
6 Zmartwychwstanie Jezusa wywarło ogromny wpływ na jego uczniów. Nie był on już martwy, jak sądzili wrogowie, lecz żył jako potężna osoba duchowa, której nikt z ludzi nie mógł zaszkodzić. Jego wskrzeszenie potwierdziło, że był Synem Boga, i zmieniło głęboki smutek uczniów w wielką radość.
Na zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa „A jednak Chrystus został wzbudzony” 40 dni po zmartwychwstaniu „Wzbudzony według Pism” Bogactwa Jego łaski Szczególne wyróżnienie dla Bożych dzieci „Jako było za dni Lotowych” cz. 1 Gdy zabrakło dziesięciu sprawiedliwych; PAMIĄTKA – ŻYCZENIA OD REDAKCJI; KONWENCJE W ROKU 2016
Nie stawajmy Bogu ludzkich ograniczeń! — apeluje ks. prof. Waldemar Chrostowski na łamach wciąż dostępnego w kioskach numeru tygodnika „wSieci”. Laureat „teologicznego Nobla”, czyli Nagrody Ratzingera (2014) mówi w rozmowie z Grzegorzem Górnym o prawdzie zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.
Site De Rencontre Gratuit 83 Sans Inscription. Sławek, Robert i Filip ponownie spotykają się w odcinku specjalnym, by porozmawiać o dowodach na zmartwychwstanie Chrystusa. Wątki, które możecie znaleźć w dzisiejszej audycji:historyczność zmartwychwstania historyczność Chrystusa inne religie a zmartwychwstanie który z argumentów najsilniej przemawia do Filipa Wielki Piątek czy Wielka Niedziela? Dziękujemy też Fundacji Prodoteo za udostępnienie nam książek, o których wspominamy w nagraniu:Gary R. Habermas, Michael Licona, O zmartwychwstaniu Jezusa Richard Swinburne, Zmartwychwstanie wcielonego Boga W rozmowie wspomniana jest również książka Josha McDowella, Zmartwychwstanie(obecnie w sprzedaży dostępne jest rozszerzone wydanie, pt. Sprawa zmartwychwstania)
Wielkanoc jest najważniejszym punktem w chrześcijańskim kalendarzu świąt religijnych. Jest symbolem najważniejszej kwestii opisanej w Biblii - ofiary Syna Bożego, złożonej za grzechy wszystkich śmiertelników. Śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie ma być dla chrześcijan dowodem na miłość Boga do ludzi. Ma pokazać, że dobro wygrywa ze złem i że każdy wyznawca tej religii ma szansę na zbawienie. Jest symbolem triumfu Boga nad Szatanem i manifestacją jego nieograniczonej mocy. Stanowi filar wiary chrześcijańskiej. Dowodzi, że Bóg wskrzesi nas wszystkich, abyśmy mogli żyć wiecznie. Jest jedyną drogą i bramą, która wiedzie nas do Boga. Te doniosłe wydarzenie mają być podobno wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju. Czy jednak na pewno tak jest? Pismo Święte jest niezwykłym dziełem. Stanowi podstawę wierzeń milionów ludzi. Jest zbiorem przeróżnych opowieści, przypowieści, historii i zapożyczeń. Sama postać Jezusa ma wielu protoplastów w pradawnych mitologiach. Wiele wierzeń ludów pogańskich przeniknęło na karty Biblii i zostało przystosowane i zmodyfikowane przez rozwijającą się nową religię - chrześcijaństwo. Szczególnie ważne jest tu święto solarne - Zmartwychwstanie. W wierzeniach sumeryjskich spotkać możemy postać boga-pasterza, o aramejskim imieniu Tammuz (znany jest też jako Dumuzi czy Dumuzid). Jego symbolem była litera "tau", która przekształcona została w krzyż. W roku obchodzono dwa święta ku czci tego boga. Jedno z nich było pamiątką ślubu zawartego pomiędzy Tammuzem a boginią Inanną. Wtedy to bóg schodził pod ziemię, umierał. Drugie święto obchodzono, by uczcić jego powrót, czyli zmartwychwstanie. Celebracja miała miejsce na przełomie marca i kwietnia. Inna wersja legendy mówi, że małżonka boga, Inanna, postanowiła objąć władzę nad światem umarłych. Ubrana w najpiękniejsze szaty, zstąpiła do podziemi. Demony upokorzyły jednak wzniosłą królową: odbierały jej kolejne części garderoby, aż w końcu stanęła nago przed władczynią śmierci - Ereszkigal, która zdecydowała, żeby pozbawić Inannę życia. Jej martwe ciało kazała powiesić na słupie. Po trzech dniach wierna służąca Inanny z płaczem błagała bogów o uratowanie jej pani. Bogowie ulitowali się nad nieszczęsną Inanną i podstępem wyrwali ją ze szponów śmierci. Inanna zmartwychwstała. Kiedy wróciła do domu, odkryła, że jej mąż, Dumuzi, zamiast rozpaczać po jej śmierci, wesoło biesiaduje. Rozzłoszczona rzuciła na niego klątwę, przez którą Dumuzi pół roku musi spędzać w krainie umarłych. Jego powrót do świata żywych czczony był w starożytności jako święto płodności. Kolejnym przedbiblijnym wskrzeszeniem był powrót ze świata umarłych urodziwego Adonisa. To właśnie jego piękno napytało mu biedy - w wierzeniach syryjskich namiętnością do niego zapałała sama bogini Isztar. Adonis odrzucał jej zaloty, uciekając przed nią aż do świata zmarłych. Isztar nie poddała się jednak i podążyła tam za ukochanym. Była ona boginią płodności, więc z chwilą, gdy schodziła do podziemi, cała przyroda umierała, by odrodzić się w momencie powrotu bóstw na ziemię. Grecka wersja mitu mówi, że Adonis miał dwie kochanki - piękną Afrodytę i posępną Persefonę. Trójkąt miłosny i ciągłe kłótnie między paniami denerwowały Zeusa. Nakazał on Adonisowi spędzać pół roku z każdą z kochanek. Jednak spokój nie trwał długo. Pewnego dnia nadobny młodzieniec przechadzał się po lesie, kiedy nagle zaatakował go dzik. Adonis został rozszarpany przez zwierzę. Zrozpaczona Afrodyta błagała Zeusa o to, by ukochany mógł do niej wrócić - dzięki jej wstawiennictwu Adonis zmartwychwstał. Święto na jego cześć zapoczątkowano w mieście Adona. Na cześć uratowanego chłopca wysiewano w malutkich ogródkach nasiona zielonych roślin. To właśnie stąd wziął się chrześcijański obyczaj siania na święta Wielkanocy rzeżuchy i owsa. Bardzo ciekawy jest frygijski mit o bogu Attisie. Narodził się on z dziewicy, która została zapłodniona przez położenie na brzuchu migdała. Dorosły Attis związał się z Kybele - boginią płodności. Jednak szczęście pary nie trwało długo - Attis postradał zmysły i w szale odciął sobie genitalia, co doprowadziło do wykrwawienia i śmierci. Zrozpaczona Kybele wróciła życie ukochanemu. Kiedy zmartwychwstał, odżyła też cała przyroda. Mówiąc o zmartwychwstałych bogach, nie możemy zapomnieć o egipskim bóstwie - Ozyrysie. Poślubił on swoją siostrę - Izydę. We dwoje panowali sobie szczęśliwie, szerząc dobro i sprawiedliwość. Jednak ich szczęście przeszkadzało bratu Ozyrysa - Setowi. Podczas walki o władzę nad światem żywych i umarłych zabił on legalnego władcę, pociął jego ciało na 14 kawałków i rozrzucił. Zrozpaczona Izyda pozbierała wszystkie fragmenty i złożyła je razem. Bóg Ra udzielił jej pomocy, dzięki czemu Ozyrys zmartwychwstał. Z radości spłodzili potomka. Zaprezentowane powyżej przykłady bóstw łączy z Chrystusem drobna nić podobieństw. Inaczej jest jednak z wendyjskim bogiem - Mitrą. Może on uchodzić za postać bliźniaczą Jezusa z Nazaretu. Bóstwo to występowało w wierzeniach perskich, trafiło też, pod postacią Apolla i Heliona, do wierzeń greckich oraz rzymskich. Mitra był personifikacją Słońca. Dziwnym zbiegiem okoliczności urodził się 25 grudnia, na dodatek wychodząc z łona dziewicy. To kapłani chrześcijańscy, w obawie przed silnym kultem Mitry, zdecydowali się na przeniesienie daty urodzin Jezusa z października na 25 grudnia. Wcześniej, w trzecim wieku, rocznicę narodzin Jezusa obchodzono 19 kwietnia, nieco później zdecydowano się jeszcze na maj - było to więc święto bardzo ruchome. To jednak wcale nie koniec podobieństw między Chrystusem a perskim bóstwem. Mitra miał bowiem, podobnie jak chrześcijański Syn Boży, wprowadzać zgodę, miłość i braterstwo między ludźmi. Zwalczał wszelkie zło i niesprawiedliwość. Niósł ukojenie pokrzywdzonym i chorym. Mitra podobno pokonał w walce siejącego zniszczenie, wściekłego byka. Jednym z kluczowych punków uroczystości czcicieli mitriaizmu było jedzenie mięsa byka ofiarnego i picie jego krwi. Mitra miał być obecny w tych rytualnych ofiarach. Kult tego boga zakładał również siedem sakramentów, które potem przyswoiło sobie chrześcijaństwo. Wyznawcy Mitry wierzyli w nieśmiertelną duszę i w to, że po końcu świata powróci on na Ziemię i zaprowadzi królestwo, nad którym będzie panował i gwarantował wyznawcom szczęśliwe życie wieczne. Mitra, tak jak i Chrystus umarł, a po trzech dniach zmartwychwstał. Prawdopodobnie to on właśnie był starożytnym Jezusem. Jak widać, śmierć i zmartwychwstanie były wśród bogów niezwykle popularne. Ich połączenie było triumfem życia nad śmiercią, czasem nadziei i radości, wiary w to, że czeka na nas nieśmiertelne życie. Wiosenne święto symbolizowało koniec zimy, czas rozkwitającej przyrody, słońca, ciepła i plonów. W trudnych warunkach, w jakich żyli niegdyś ludzie, oznaczało to większą szansę na przeżycie. Już nie musieli martwić się o jedzenie czy o ogrzanie rodziny. To czas, kiedy w ludzi znowu wstępowała radość i energia - czas odrodzenia. Celebrują go chrześcijanie, świętowali też i ludzie starożytni - niezależnie od imienia wstającego z martwych boga.
Śmiertelnik mówi: „Pokaż, a uwierzę”. Zmartwychwstały mówi: „Uwierz, a pokażę”. W najnowszym "Gościu Niedzielnym" 15/2022 Gość Niedzielny „Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara” – mówi św. Paweł. Wiara w realną śmierć i realne zmartwychwstanie Zbawiciela to być albo nie być chrześcijanina. O dowodach na zmartwychwstanie Chrystusa pisze Franciszek Kucharczak. „Zmartwychwstanie Jezusa było czymś nieprawdopodobnym. Tak bardzo, że choć sam Jezus otwarcie zapowiadał powstanie z grobu, uczniowie nie mogli w to uwierzyć. I to nawet wtedy, gdy pojawili się pierwsi świadkowie. Ustąpili dopiero wobec rzeczywistości, której nie dało się zaprzeczyć. Oto stał przed nimi Ten, który na oczach wszystkich był okrutnie zmaltretowany i zabity. Nie był zjawą” – pisze autor. Ponadto w najnowszym „Gościu”: O konieczności ukarania Putina i pozostałych odpowiedzialnych za zbrodnie ludobójstwa na Ukrainie, mocnej pozycji Polski na arenie międzynarodowej i szansach na wizytę Franciszka w Polsce w rozmowie z Bogumiłem Łozińskim mówi prezydent Andrzej Duda. „Szczegółowo poinformowałem Ojca Świętego o sytuacji związanej z rosyjską napaścią na Ukrainę i napływem uchodźców wojennych do Polski. Dużo wiedział na ten temat ze swoich źródeł. Zestawiłem obecną sytuację z kryzysem migracyjnym, z którym mieliśmy do czynienia kilka miesięcy temu na granicy z Białorusią. To był swoisty test, który rosyjsko-białoruskie siły przeprowadzały wobec nas, a my pokazaliśmy, że potrafimy obronić naszą granicę. Okazaliśmy się twardzi i konsekwentni, a to wzbudziło pewien respekt. Papież Franciszek ma pełne zrozumienie dla naszej sytuacji, a także ogromną wdzięczność dla Polaków, że zachowujemy się tak, jak powinni się zachować w takiej sytuacji chrześcijanie, okazując potrzebującym miłosierdzie. To jest dla Ojca Świętego bardzo ważne” - mówi prezydent. O przesłaniu, jakie niesie życie ukryte Benedykta XVI, nauczaniu, które należy zapamiętać i obecnej formie papieża-seniora mówi w rozmowie z Beatą Zajączkowską ks. prof. Roberto Regoli, dyrektor Departamentu Historii Kościoła Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego. Jeden z najlepszych znawców pontyfikatu Benedykta XVI. Autor wyjątkowej biografii „Benedykt XVI. Wielki papież czasu kryzysu”. „Warto zwrócić uwagę na ciągłość i koherentność myśli Josepha Ratzingera. Młody kapłan, coraz bardziej doświadczony teolog, prefekt Kongregacji Nauki Wiary i wreszcie papież prezentują ciągłość myśli. Zaszły w nim naprawdę niewielkie zmiany. Mówię to dlatego, że również w nauczaniu papieża Benedykta można znaleźć tematy, treści i problemy, którym stawiał wcześniej czoło jako teolog. Dla mnie najważniejsza rzecz, której nie można zapomnieć, to ta, że Benedykt zaproponował powrót do istoty chrześcijaństwa” – mówi ks. prof. Regoli. W ostatnim odcinku cyklu poświęconego siedmiu grzechom głównym ks. Adam Pawlaszczyk snuje refleksje nad lenistwem. „Charakterystyczną cechą lenistwa jest to, że nie zabija od razu. Robi to powoli, jakby z rozmysłem i bez zbędnych ceregieli. Ale skutecznie” – zauważa. Owiany tajemnicą, bohater niezliczonych legend i opowiadań. Utrwalony na płótnie i na dużym ekranie – Święty Graal. Najbardziej pożądany przedmiot świata czy bezcenna relikwia z ostatniej wieczerzy? O kielichu, z którego miał pić Chrystus w czasie Ostatniej Wieczerzy pisze ks. Rafał Skitek. „Dotychczasowe badania archeologiczne i opracowania naukowe prowadzone z różnych punktów widzenia stwierdzają zgodnie i z niemal całkowitą pewnością, że przechowywane w Hiszpanii naczynie zostało użyte przez Chrystusa podczas ostatniej wieczerzy. Pan Jezus miał w nim przemienić wino w swoją Przenajświętszą Krew, a następnie podać swoim uczniom. – Prawdopodobieństwo błędu jest niewielkie – wyjaśnia ks. kan. José Verdeguer z walenckiej katedry. – To bezsprzeczne, że naczynie pochodzi z czasów Jezusa i że kamienna czasza spełnia wszystkie warunki przepisów żydowskich” – czytamy. W najnowszym "Gościu Niedzielnym" 15/2022 Gość Niedzielny O zapowiadanych przez rząd zmianach w części podatkowej Polskiego Ładu w rozmowie z Maciejem Kalbarczykiem mówi prof. Witold Modzelewski, prezes Instytutu Studiów Podatkowych. „Główną przeszkodą w dobrym przygotowaniu i sprawnym wdrożeniu tej reformy było odejście od tzw. zasady jednego pióra. Zgodnie z nią za każdą poważną zmianą w przepisach podatkowych musi stać jeden autor, opracowujący plan działania i czuwający nad jego realizacją. W tym przypadku, ze względu na fakt, iż jest to projekt rządowy, powinien to być minister finansów. Tymczasem przygotowanie nowych regulacji powierzono rzekomo świetnym fachowcom, tzw. ludziom z rynku, którzy wcześniej zajmowali się doradztwem w zakresie optymalizacji podatkowej. Na początku roku okazało się jasne, że wbrew zapewnieniom rządzących nie był to przepis na sukces, ale na spektakularną porażkę” – mówi prof. Modzelewski. « ‹ 1 › »
Dla jednych jest Bogiem, dla innych tylko prorokiem. Niektórzy uznają go za filozofa, który nauczał w I wieku naszej ery. Niezależnie od wiary i poglądów zna go prawie każdy, co czyni go jedną z najważniejszych postaci w historii. Ale czy Jezus naprawdę istniał? Jeżeli przyjmiemy tezę, że Jezus jest Bogiem, należy zastanowić się nad tym, czym w ogóle jest wiara. Przede wszystkim nie jest wiedzą i nie może jej zastępować. Oczywiście istnieją tutaj podobne aspiracje poznawcze, ale wiara może jedynie ją uzupełniać w sensie paranaukowym. Jeżeli w coś wierzymy, to tego nie wiemy. Natomiast jeśli wiemy, to nie musimy już dłużej wierzyć. Angielski filozof John Locke twierdzi, że „rozum, jako różny od wiary i jako jej przeciwieństwo, to odkrywanie pewności albo prawdopodobieństwa takich zdań czy prawd, do jakich umysł dochodzi na drodze dedukcji, wyprowadzając je z idei, które zdobył, używając naturalnych swych władz poznawczych. To znaczy: przez doznania zmysłowe lub refleksję. Z drugiej strony wiara jest uznaniem za prawdę takiego zdania, które nie powstało przez dedukcję rozumową, lecz zostało przyjęte dzięki zaufaniu do tego, kto je przedkłada, jako pochodzące od Boga i przekazane drogą nadnaturalną. Taki sposób odkrywania ludziom prawd nazywamy objawieniem”. Czy są zatem jakiekolwiek dowody na to, że Jezus naprawdę istniał? Cztery Ewangelie Najważniejszym źródłem historycznym, w którym dowiadujemy się o Jezusie, są cztery Ewangelie. Trzy synoptyczne (Mateusza, Łukasza i Marka) oraz Ewangelia Jana. Pierwsza trójka zawdzięcza swoją nazwę podobieństwu opisów, języka, słownictwa i stylu. Istnieje teoria o istnieniu wczesnochrześcijańskiego dokumentu, zwanym Źródłem Q, który powstał przed ukształtowaniem się Nowego Testamentu. Hipotetycznie mógł powstać w Galilei w latach 50. Tekst mógł zawierać zbiór wypowiedzi Jezusa, z których później mieli korzystać Mateusz i Łukasz, pisząc swoje teksty. Niestety ów dokument, jeśli kiedykolwiek istniał, nie przetrwał do dziś. Według historyków żaden z ewangelistów nie znał osobiście Jezusa. Bibliści twierdzą, że Ewangelia Marka została napisana ok. roku 70 Mateusza i Łukasza miały powstać po roku 80., a Jana po 90. Powstały zatem 40 lub 60 lat po ukrzyżowaniu. Eksperci zwracają uwagę również na fakt, że jedynie Jan i Mateusz mogli być świadkami życia „syna Bożego”. Apostoł Jan był rybakiem z niższej klasy społecznej. To oznacza, że prawdopodobnie nie potrafił czytać ani pisać, gdyż w starożytności nie były to powszechnie nauczane umiejętności, a szkolnictwo było zarezerwowana dla ludzi bogatych. Co więcej, Chrystus wraz z apostołami posługiwali się językiem aramejskim. Ewangelie w oryginale powstały natomiast w grece. Istnieje zatem prawdopodobieństwo, że te wyjątkowo sprawne literacko teksty napisane zostały przez osoby, które parały się pisaniem. Warto jednak zaznaczyć, że żaden z ewangelistów nie twierdzi, że był apostołem. Pisma te są napisane w trzeciej osobie i niektórzy sugerują, że powstały anonimowo. Imiona zostały autorom przypisane w celu nadania apostolskiego autorytetu dla kształtującej się wówczas religii. Można więc założyć, że domniemani Mateusz, Łukasz, Marek i Jan pisali owe teksty bazując na relacjach innych osób. Co w takim razie wiemy na podstawie Ewangelii? Jezus urodził się przed 4 rokiem za czasów Heroda Wielkiego. Swoje dzieciństwo spędził w Nazarecie. Działalność miał rozpocząć ok. 30 r. głosząc nadchodzące Królestwo Boże, nazywając siebie Mesjaszem. Zginął poprzez ukrzyżowanie na mocy wyroku Poncjusza Piłata. Pisma niechrześcijańskie W pismach rzymskich pojawia się wzmianka o kimś, kto nazywał się Jezus. Publiusz Korneliusz Tacyt w swoim tekście z 115 roku zatytuowanym „Roczniki” pisze tak: „Podstawił Neron winowajców i dotknął najbardziej wyszukanymi kaźniami tych, których znienawidzono dla ich sromot, a których gmin chrześcijanami nazywał. Początek tej nazwie dał Chrystus, który za panowania Tyberiusza skazany był na śmierć przez prokuratora Poncjusza Piłata; a przytłumiony na razie zgubny zabobon znowu wybuchnął, nie tylko w Judei, gdzie się to zło wylęgło, lecz także w stolicy, dokąd wszystko, co potworne albo sromotne, zewsząd napływa i licznych znajduje zwolenników”. Żydowski historyk Józef Flawiusz w „Dawnych dziejach Izraela” opisuje Jakuba Sprawiedliwego i pisze o nim, że był bratem Jezusa, który był przywódcą ruchu chrześcijan w Jerozolimie. „Festus już nie żył, a Albinus wyjechał; więc [Ananiasz] zwołał Sanhedryn i stawił przed sądem Jakuba, brata Jezusa zwanego Chrystusem, oraz kilku innych. Oskarżył ich o naruszenie prawa i skazał na ukamienowanie.” Historycy zwracają uwagę, że opis mógł być autentyczny, jednak samo sformułowanie o chrześcijanach nie zostało spisane przez autora. Całun Turyński Jest to płótno wykonane z lnu, w które miał zostać owinięty Jezus zaraz po zdjęciu z krzyża. Widoczne są na nim liczne ślady krwi i możemy zobaczyć odwzorowaną postać ludzką - od przodu i od tyłu. To jedna z ważniejszych relikwii Kościoła, która przechowywana jest we włoskim Turynie. Pierwsze wzmianki o całunie pojawiają się już w Ewangeliach. Jednak z naukowego punktu widzenia ten dowód jest nieprawdziwy. Badania wykonane przy użyciu metody zwanej datowanie radiowęglowe dowiodły, że nie pochodzi on z czasów, w których mógł żyć Jezus, lecz z XIV wieku. Oficjalnie Całun Turyński nie jest uznawany za autentyczne świadectwo istnienia Jezusa, ale niektórzy wierni, w tym papież Benedykt, wierzą w jego świętość. Zwoje znad Morza Martwego To zbiór dokumentów spisanych w trzech językach. Po hebrajsku, aramejsku i grecku. Odnaleziono je pomiędzy 1947–1956 r. w 11 grotach niedaleko ruin Kumran w Zachodnim Brzegu. W przypadku tego odkrycia archeologicznego również przydała się metoda datowania radiowęglowego. Pozwoliło to ustalić, że zwoje mogły pochodzić z okresu, w którym żył Jezus. Możemy wyczytać w rękopisach wzmiankę o „prawym nauczycielu”. Niestety trudno określić kto nim był, ponieważ pisma nie wymieniają go z imienia. Dziś niektórzy twierdzą, że był nim Jezus, a inni podają to w wątpliwość. Kimkolwiek była ta osoba, raczej małe są szanse, że kiedykolwiek poznamy jej tożsamość. Z powodu braku należytych dowodów prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, czy Jezus Chrystus naprawdę istniał. Mamy bowiem do czynienia z bardzo znikomymi poszlakami oraz pismami, które są nierzadko podważane przez historyków i biblistów. Idąc tropem Locke’a, dopóki nie znajdziemy żadnego rzetelnego i namacalnego śladu na istnienie bądź nieistnienie Jezusa, wiara w niego będzie cały czas trwać, a on sam pozostanie w sferze sacrum. Źródło: Live Science, John Locke "Rozważania dotyczące rozumu ludzkiego"
Chrystus zmartwychwstał! Prawdziwie zmartwychwstał! Alleluja! Słowa te towarzyszą dziś wiernym na całym świecie – obchodzimy Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. Nasz Pan zwyciężył śmierć! *** – Kiedy naukowcy nałożyli odbicie twarzy z Całunu Turyńskiego na odbicie twarzy z chusty z Manoppello, okazuje się, że mamy matematyczny dowód na to, że jest to ta sama osoba – Jezus Chrystus. Przez znaki Jezus chce nam uświadomić, że jest rzeczywiście obecny w Eucharystii, działa, kocha, przemienia, uzdrawia i daje nam życie wieczne – mówi ks. Mieczysław Piotrowski TChr, redaktor naczelny dwumiesięcznika „Miłujcie się”, w rozmowie z TV Trwam. Zmartwychwstanie Chrystusa dla chrześcijan to dowód optymizmu i radości na życie. Pan Jezus zmartwychwstając ukazał swoim uczniom i wszystkim ludziom zwycięstwo Życia nad śmiercią. – Zmartwychwstanie Chrystusa jest dla nas źródłem niezniszczalnego optymizmu i radości, dlatego że Bóg, który stał się prawdziwym człowiekiem, wziął z historii każdej ludzkiej osoby wszystkie grzechy, wszystkie cierpienia łącznie z doświadczeniem prawdziwej śmierci. Jezus zmartwychwstaje, czyli dokonuje się definitywne zwycięstwo Życia nad śmiercią, przebaczenie wszystkich grzechów. Zmartwychwstały Jezus jest obecny w sakramentach, szczególnie w sakramencie Eucharystii – wskazał redaktor naczelny dwumiesięcznika „Miłujcie się”. Ks. Mieczysław Piotrowski TChr podkreślił, że „jeśli chodzi o historyczne dowody na zmartwychwstanie Pana Jezusa, to mamy je w Piśmie Świętym”. – Relacje ewangeliczne są w pełni wiarygodne. Fakt zmartwychwstania Jezusa Chrystusa z historycznego i naukowego punktu widzenia jest wiarygodny. Teksty, które mamy w Piśmie Świętym mówią o rzeczywistym fakcie, który się wydarzył w konkretnym miejscu i konkretnym czasie w historii ludzkości – powiedział rozmówca TV Trwam. W kwietniu 2020 roku papież Franciszek w związku z nadzwyczajnym wystawieniem Całunu Turyńskiego w Wielką Sobotę z powodu pandemii koronawirusa podkreślił, że niesie on przesłanie pokoju, ufności i nadziei. [czytaj więcej] To oblicze zniekształcone przez rany niesie ze sobą wielki pokój. Jego spojrzenie nie szuka naszych oczu, ale naszego serca, jak gdyby chciało powiedzieć: zaufaj, nie trać nadziei; siła Bożej miłości, siła Zmartwychwstałego zwycięża wszystko. — Papież Franciszek (@Pontifex_pl) April 11, 2020 Kapłan przypomniał, że gdy apostołowie przyszli do grobu Jezusa, kiedy zobaczyli płótna z grobu Jezusa, „to św. Jan patrząc na kształt tych płócien, ujrzał i uwierzył”. – Nie widząc Zmartwychwstałego, uwierzył w zmartwychwstanie Jezusa. Dlaczego? Dlatego, że płótna były nietknięte, one opadły i na tym płótnie grobowym Jezus zostawił swoje odbicie. (…) Jezus zmartwychwstając zostawił materialne ślady, znaki swojego zmartwychwstania. Jego ciało po śmierci zostało zawinięte w płótno grobowe i na tym płótnie Jezus zostawił odbicie całego swojego ciała. To odbicie jest odbiciem trójwymiarowym, negatywem fotograficznym i – jak mówią naukowcy – dokonało się na skutek potężnego błysku energii od wewnątrz, który spowodował utrwalenie na powierzchni płótna obrazu całego Ciała w najdrobniejszych szczegółach. (…) To jest rzecz niesamowita, że Jezus zostawił nam na nasze czasy odbicie z całego swojego Ciała na płótnie grobowym, którym zostało zawinięte Jego Ciało po śmierci. (…) Nie ma żadnych śladów odrywania płótna od Ciała, a więc Ciało przeniknęło w sposób dla nas niewytłumaczalny przez płótna i zostawiło odbicie. Na twarzy Jezusa złożonego do grobu położone były dwie chusty. Jedna – tzw. sudarion, która w tej chwili znajduje się w Oviedo w Hiszpanii [czytaj więcej]. A druga chusta, utkana z bisioru (najdrogocenniejsza tkanina starożytności), jest w Manoppello. Na chuście z Manoppello Jezus zostawił odbicie swojej Zmartwychwstającej Twarzy – zaznaczył duchowny. – To jest rzecz niesamowita, bo naukowe badania stwierdziły, że nie ma na tym płótnie (na chuście z Manoppello) żadnych śladów farby. Jest obraz, a nie ma farby, więc z naukowego puntu widzenia tego obrazu nie powinno być. Twarz Jezusa jest widziana z jednej, jak i z drugiej strony. Kiedy naukowcy nałożyli odbicie twarzy z Całunu Turyńskiego na odbicie twarzy chusty z Manoppello, okazuje się, że mamy matematyczny dowód na to, że jest to ta sama osoba – Jezus Chrystus. Przez te znaki Jezus chce nam uświadomić, że jest rzeczywiście obecny w Eucharystii, że Zmartwychwstały Pan jest obecny w Eucharystii, działa, kocha, przemienia, uzdrawia i daje nam życie wieczne – dodał. Ks. Mieczysław Piotrowski TChr zauważył, że „naukowcy z różnych dziedzin wiedzy już od lat badają największą relikwię chrześcijańską, jaką jest Całun Turyński, czyli płótno grobowe Jezusa”. – Na grobowym płótnie Jezusa widnieje wizerunek całego Ciała w najdrobniejszych szczegółach, jest utrwalony wizerunek przodu i tyłu Ciała. Odbicie jest trójwymiarowe. Naukowcy z ośrodka badań jądrowych we Frascati próbowali odtworzyć ten wizerunek, ale okazuje się, że współczesna nauka nie jest w stanie tego dokonać, dlatego że to odbicie (wizerunek, który widnieje na Całunie Turyńskim) powstał na skutek potężnego wybuchu energii od wewnątrz i sile 34 mld watów promieniowania ultrafioletowego próżniowego. Nauka nie jest w stanie wygenerować urządzeniami, którymi dysponuje, tak wielkiej energii. Jest to wizerunek, który nie powstał na skutek działania człowieka, jest nieuczyniony ludzką ręką. Wielu naukowców, którzy szczerze szukali prawdy i badali wizerunek – nawrócili się, stali się katolikami, chrześcijanami i uwierzyli w zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa – podsumował redaktor naczelny dwumiesięcznika „Miłujcie się”. TV Trwam/
dowody na zmartwychwstanie jezusa